środa, 28 września 2011

"Nim nadejdzie lato" Erich Maria Rmarque



Bo czym właściwie jest długie życie? Długą przeszłością. A przyszłość zawsze sięga tylko do następnego oddechu.

###

Zazdrość nie zaczyna się od jakiegoś człowieka i nie kończy na nim. Zaczyna się od powietrza, którym oddycha ukochany człowiek, i nie kończy się nigdy. Nawet w momencie śmierci tego drugiego.

###

W życiu najbardziej warto dążyć do tego, by móc wybrać moment własnej śmierci, choćby po to, żeby nie mogła zatłuc człowieka jak szczura ani zgasić go czy udusić, kiedy nie jest gotowy.

###

- Jesteś szczęśliwa?
- A co to takiego?
- W dalszym ciągu nie wiesz? Ale kto to wie naprawdę? Może to taniec na czubku szpilki.

###

- Odejście nie zawsze jest najprostsze- kiedy zabiera się samego siebie.
- Zawsze jest najprostsze, jeśli się wie, że chęć posiadania tylko człowieka ogranicza- i że nie można niczego zatrzymać, nawet samego siebie...

###

Życie wydaje się kochać paradoksy- kiedy człowiek sądzi, że jest zupełnie bezpieczny, wtedy jest zawsze śmieszny i w każdej chwili grozi mu upadek- ale kiedy wie, że jest stracony, życie zasypuje go prezentami.

###

Nasze nieszczęście polega na tym, że wierzymy, iż mamy prawo do życia.

###

Najpiękniejsze mądrości umierają przez noc. Ile trupów zmiata się ciągle następnego ranka! To dziwne, ile różnych rzeczy mówi się po zachodzie słońca.

###

Chcieć gdzieś mieszkać znaczy zawsze: chcieć gdzieś umrzeć.



Bieszczady/ lilia znaleziona nad Soliną jako zakładka/ osmolony nos i spodnie...

niedziela, 11 września 2011

"Kocia kołyska" Kurt Vonnegut



Czy zna Pan przemówienie, jakie ojciec wygłosił po otrzymaniu Nagrody Nobla?

<< Panie i panowie. Stoję teraz przed wami dlatego, że nigdy nie przestałem wałkonić się beztrosko niczym ośmiolatek w drodze do szkoły w wiosenny poranek. Pierwsza lepsza rzecz może sprawić, że zatrzymam się, popatrzę zdziwiony i czasem czegoś się dowiem. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Dziękuję. >>

mmm

Jeśli chcesz wiedzieć, co to granfalon
Spróbuj obrać ze skórki bańkę mydlaną

mmm

Aż kiedyś ten szalony świat dobiegnie kresu i na koniec
Bóg poodbiera nam zabawki, które były nam pożyczone,
I jeśli wtedy, w owym dniu, urągać Bogu zechcesz,
Bluźnij, przeklinaj, rób, co chcesz- On tylko się uśmiechnie

mmm

Trzymajcie się z dala od człowieka, który pracował w pocie czoła nad rozwiązaniem jakiejś zagadki, rozwiązał ją i stwierdził, że nie jest mądrzejszy niż przedtem. Przepełnia go bowiem mordercza pogarda do ludzi, którzy są równie głupi jak on, ale nie doszli do swojej głupoty równie ciężką pracą.

mmm

Zacznijmy nasze państwo od zorganizowania sieci domów towarowych, sieci sklepów spożywczych, sieci komór gazowych i ustalenia, co będzie naszym sportem narodowym. Potem możemy przystąpić do pisania konstytucji. 


tramwaj/ przerwa w pracy przy jedzeniu/ w biegu/ w przelocie/ w wannie

czwartek, 18 sierpnia 2011

"Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote



Wciąż tuliła do siebie kota.
- Biedny przybłęda- powiedziała, głaszcząc go po łebku.- Biedny bezimienny przybłęda. To trochę uciążliwe, że nie ma imienia. Ale nie mam prawa dawać mu imienia, musi poczekać, aż będzie do kogoś należał. My dwoje po prostu spotkaliśmy się kiedyś nad rzeką i wcale do siebie nie należymy. On jest zupełnie niezależny i ja też. Nie chcę niczego mieć, dopóki nie znajdę takiego miejsca, w którym ja i otoczenie będziemy do siebie pasować. Nie wiem jeszcze, gdzie to jest, ale wiem, jak tam będzie.

(...)

Holly wysiadła z samochodu. Wzięła z sobą kota. Przytuliła go mocno, podrapała po łebku i zapytała:
- I jak ci się podoba? To chyba dobre miejsce dla takiego twardziela jak ty. Kubły na śmieci. Mnóstwo szczurów. Stada dzikich kotów do towarzystwa. No to spadaj- z tymi słowami postawiła go na ziemi. Nie ruszył się z miejsca, podniósł tylko swój chuligański pyszczek i spojrzał na nią pytająco żółtymi ślepiami pirata. - Powiedziałam wynocha!- Kot otarł się o jej nogę. - Spieprzaj!- krzyknęła, po czym wskoczyła z powrotem do auta, zatrzasnęła drzwi i rzuciła w stronę kierowcy- Jedziemy. Jedziemy. Jedziemy!
Byłem w szoku. (...)
- Mówiłam ci przecież. Wpadliśmy kiedyś na siebie nad rzeką, to wszystko. Oboje jesteśmy niezależni. Nigdy sobie niczego nie obiecywaliśmy. Nigdy nie...- tu jej głos się załamał, a pobladłą twarz nagle przeszył bolesny skurcz. Samochód stanął na światłach. Otwarła drzwi i zawróciła biegiem. Biegłem tuż za nią.
Jednakże kota nie było już na rogu, gdzie go zostawiliśmy. (...)
- O Jezu słodki. Należeliśmy do siebie. Był mój.
Obiecałem jej, że wrócę tu i odnajdę kota. (...)
Uśmiechnęła się nowym, smutnym i bladym uśmiechem.
- A co ze mną?- zapytała szeptem i znów zadrżała.- Strasznie się boję, skarbie. Wreszcie mnie to dopadło. Bo teraz wiem, że tak już może zostać i nigdy nie będę wiedziała, że coś jest moje, dopóki tego nie wyrzucę.

QQQ

- Chyba jestem szaleńczo zakochana. Widziałaś nas razem? Myślisz, że jestem szaleńczo zakochana?
- No cóż. Gryzie?
- Gryzie?
- Czy gryzie ciebie? W łóżku.
- Ależ skąd. A powinien?- Dodała konfidencjonalnie- Ale się śmieje.
- To dobrze. O to właśnie chodzi. Lubię jak facet widzi w tym coś zabawnego, większość tylko sapie i dyszy.

QQQ

- Nie wolno kochać dzikich zwierząt, panie Bell.- poradziła Holly. Doc popełnił ten błąd. Zawsze znosił do domu dzikie zwierzęta. Jastrzębia ze złamanym skrzydłem. Albo kiedyś nawet dorosłego rysia ze złamaną łapą. Ale nie można oddawać serca dzikim stworzeniom: im bardziej się je kocha, tym silniejsze się stają. Mają siłę, żeby uciec do lasu. Albo polecieć na wyższe drzewo. A wreszcie wzlatują pod niebo. Tak to się kończy, panie Bell. Jeżeli pokocha pan dzikie stworzenie, już zawsze będzie się pan wpatrywał w niebo.

QQQ

Każdy ma prawo do miłości. Jestem za tym całym sercem. Zwłaszcza, że teraz już dość dobrze wiem, co to jest miłość. Bo naprawdę kocham Jose. Jest serdeczny, potrafi mnie rozśmieszyć i wyrwać z dołów. W sumie nieczęsto mi się już teraz zdarzają, tylko raz na jakiś czas, ale nawet wtedy nie muszę łykać Seconalu ani wlec się do Tiffany'ego, wystarczy, że zaniosę jego garnitur do pralni albo zrobię nadziewane grzyby i czuję się świetnie, po prostu doskonale. Wyrzuciłam też wszystkie horoskopy. Wydałam chyba po dolarze na każdą cholerną gwiazdę w tym cholernym planetarium. To zabrzmi strasznie drętwo, ale dobre rzeczy zdarzają ci się tylko wtedy, gdy sam jesteś dobry. Dobry? Może raczej uczciwy. Nie żeby zaraz przestrzegać prawa- dla rozrywki obrabowałabym grobowiec i ukradła monety z oczu nieboszczyka- chodzi o uczciwość wobec siebie. Rób co chcesz, bylebyś nie został tchórzem, kłamcą, emocjonalnym oszustem, dziwką; wolałabym mieć raka niż nieszczere serce.To nie kwestia pobożności, tylko zdrowego rozsądku. Rak może cię wykończyć, nieszczerość zrobi to na pewno.

po urlopie/ upał/ przepocony tramwaj/ zielona herbata/ piec włażący na kolana i patrzący w oczy z odległości dwóch centymetrów ;)

sobota, 28 maja 2011

"Taniec miłości Taniec śmierci" Patricia Butler


Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana.

&&&

Każdy mężczyzna szuka kobiety, która wchłonie jego wady tak, by nie zostały przekazane ich dzieciom. I tak mężczyzna ułomny poszuka sobie zdrowej, silnej kobiety; mężczyzna okaleczony będzie pragnął partnerki o wielkiej urodzie. W miłości najważniejsze jest bowiem nie posiadanie, lecz wzajemność i równowaga.

&&&

Powiem wam coś. Byłem myszką, która złapała kota.

&&&

(...) Klasyczny przypadek osób, które w jakikolwiek sposób związane są z alkoholikiem. Jane Woiritz w swojej książce "Adult Children of Alkoholics": napisała: "To tak, jakby w pokoju był słoń, ale nikt o tym nawet nie wspominał. Wszędzie walają się jego odchody, ale ty udajesz, że nic nie zauważasz."

&&&

Wspominając później wycieczkę z Paryża do Maroka, Pamela powiedziała: Obudziłam się pewnego ranka i przy basenie zobaczyłam przystojnego mężczyznę, który rozmawiał z dwoma Amerykanami. Natychmiast się w nim zakochałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że to Jim. Nie poznałam go. Wstał wcześnie i zgolił brodę. Bardzo zeszczuplał i wyglądał zupełnie inaczej. Miło było zakochać się w człowieku, w którym byłam już zakochana.

&&&

Czy w twoim oknie świeci księżyc
Czy śmieje się w głos szaleństwo
Czy nadal możesz biegać po plaży
Patrzeć na skały w dole bez niego?

&&&

     Film, lekko drżący i zamazany, zaczyna się zbliżeniem czerwonych kwiatów w przezroczystym wazonie stojącym na nagrobku obok dwóch czarno - białych zdjęć w ramkach. Kamera przesuwa się potem na krucyfiks i figurę Chrystusa. Zaraz potem pojawia się Pamela - idzie powoli alejką wiodącą pomiędzy grobami. Ma schyloną głowę, a jej długie rude włosy zasłaniają twarz. Po chwili podnosi wzrok i rzuca w kierunku obiektywu zamyślone spojrzenie. Zaraz potem lekko zamazane zbliżenie pokazuje jej twarz. Mówi coś do Jima, który kręci film. Z ruchu jej warg można bez trudu wyczytać słowa: " Nie chcę się ruszać". Kamera porzuca więc niechętną do współpracy "aktorkę", która jednak szybko zmienia zdanie i powraca w zasięg obiektywu, tańcząc dziko wśród grobów z włosami wirującymi wokół głowy niczym ognisty sztandar.    
        Nagle Pamela znika za wielkim grobowcem. Jim przewiduje jednak jej ruchy i kręci jej nagłe pojawienie się i dalszy taniec. Nagle film zwalnia tempo. Wychodząc poza bramę cmentarza Pamela sprawia wrażenie, jakby pływała w gęstym płynie. Potem znów wiruje radośnie, śmiejąc się do Jima. On śledzi obiektywem każdy jej ruch, ona przewiduje jego każdy gest. W tym momencie tworzą idealny, doskonale zgrany zespół; para młodych kochanków bawiących się wśród kamiennych nagrobków.
        A potem film się urywa.




opalanie nad Wartą/ malowanie szklanego węża/ przeprowadzka/ oczekiwanie na powrót...

środa, 20 kwietnia 2011

"Opowieści kosmikomiczne" Italo Calvino



Dziś może jest inaczej, ale wtedy Księżyc, a raczej jego brzuch, jednym słowem ta jego część, która przesuwała się najbliżej Ziemi, prawie po niej szorując, pokryty był skorupą z ostro zakończonych łusek. Przypominało to brzuch ryby, nie tylko wyglądem, ale, o ile pamiętam, także i zapachem, który może nie był zapachem żywej ryby, może trochę delikatniejszy, jakby wędzonego łososia.

***

na dzień przed tym, zanim przeczytałam te słowa, zadałam pytanie: ciekawe, jaki jest zapach Księżyca? wymyśliłam sobie, że pachnie algami- tu mam odpowiedź i okazje się, że dużo się nie pomyliłam :) a działo się to gdy w Jego poświacie urywaliśmy z drzewa kwitnącą gałązkę do wazonu :)