Czechow powiedział, że jeżeli w opowieści pojawi się pistolet, to musi wystrzelić.(...) Chodziło o to, że nie należy wprowadzać do opowieści niepotrzebnych rekwizytów.
***
Urodzin się nie wybiera, ale można wybrać, jak się umrze.
***
Niewątpliwie nie ma sensu na nowo pisać przeszłości (...). Choćby się z wielkim zapałem i dokładnością na nowo pisało przeszłość, zasadniczo nie zmienią się okoliczności, w jakich człowiek obecnie się znajduje. Czas ma w sobie wielką moc całkowitego niwelowania narzuconych mu na siłę zmian. Na pewno nałożyłby swoje własne poprawki na te wcześniej wprowadzone, aż sytuacja odzyskałaby swój pierwotny bieg. Być może zmieniłoby się kilka drobnych faktów.
***
Jeżeli nie wierzysz w świat i jeżeli nie ma w nim miłości, wszystko jest tylko imitacją. W żadnym z tych światów, w żadnego rodzaju świecie w większości przypadków nie jest widoczna linia oddzielająca hipotezy od faktów. Można ją tylko zobaczyć oczami duszy.
***
Musisz przejść ciężką próbę. Kiedy ją przejdziesz, powinnaś wszystko zobaczyć we właściwej postaci (...). Nikt dokładnie nie wie, czym jest śmierć, dopóki naprawdę nie umrze.
***
Znów rozejrzała się powoli po pokoju. Zupełnie jak pokazowe mieszkanie, pomyślała. Czyste, w jednym stylu, jest w nim wszystko, co potrzebne. Lecz bezosobowe i obce, to jedynie i m i t a c j a. Gdyba przyszło mi umrzeć w takim miejscu, byłaby to niezbyt przyjemna śmierć. Ale czy śmierć może być przyjemna tylko dlatego, że zmieni się dekoracje? A poza tym na dobrą sprawę cały świat, w którym żyjemy, przypomina ogromne pokazowe mieszkanie. Wchodzimy tam, siadamy, pijemy herbatę, patrzymy na widok za oknem, a kiedy przyjdzie czas, kłaniamy się i wychodzimy. Meble, które tam stoją, to tylko przypadkowo zgromadzone imitacje. A księżyc za oknem może być przecież z papier mâché.
***
(...) ludzie tracą codziennie czterdzieści milionów komórek naskórka, które zamierają, złuszczają się i znikają w powietrzu jak niewidzialny drobny pył. Być może dla tego świata jesteśmy jak komórki naskórka. Jeśli tak, nie byłoby nic niezwykłego w tym, że pewnego dnia ktoś nagle znika.
***
Księżyc był sprzymierzeńcem ludzkości jeszcze przed wynalezieniem ognia, narzędzi i języka. Jak dana przez Boga lampa czasami jasno oświetlał pogrążony w ciemności świat, łagodząc strach. Jego fazy dały ludziom pojęcie czasu. Uczucie wdzięczności za tę bezinteresowną hojność księżyca pozostało wyraźnie zapisane w genach i odczuwane jest nawet w dzisiejszych czasach, które wyeliminowały ciemność z większości miejsc.
***
Chciała się znaleźć w jego ramionach. Chciała, żeby ją pieścił swoimi dużymi dłońmi. Chciała czuć jego ciepło na całym ciele. Chciała, żeby ją głaskał od stóp do głów. I żeby ją ogrzał. Żeby odegnał to przenikające ją na wskroś zimno. A potem żeby w nią wszedł i zdecydowanie wszystko w środku zamieszał. Jakby mieszał łyżeczką kakao. Powoli i do dna. Gdyby tak zrobił, mogłaby od razu na miejscu umrzeć. Naprawdę.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz